sobota, 14 września 2013
standardowa teoretyczna opowieść w ekonomii głosi bowiem
że instrumenty pochodne oraz inne produkty finansowe –
łącznie z owianymi złą sławą obligacjami zabezpieczonymi długiem –
czynią rynki bardziej "kompletnymi" -
pozwalanie uczestnikom rynku na ogromną elastyczność prowadzi
do lepszego podziału ryzyka niższych kosztów transakcyjnych
oraz do lepszej informacji -
ten punkt widzenia jest podzielany zarówno przez purystów
akademickich jak i menedżerów którzy tworzą sprzedają i zarabiają
pieniądze na produktach finansowych
swego rodzaju apogeum tego sposobu myślenia można było zaobserwować
w 2005 roku kiedy to dwaj ekonomiści Robert Merton i Zvi Bodie
opublikowali pewien tekst -
ekonomiści ci zwracali wówczas uwagę na
"ogromne postępy w naszym sposobie rozumienia tego
jak wykorzystywać nowe technologie finansowe
w celu lepszego zarządzania ryzykiem"
- co więcej Merton i Bodie przewidywali że dalsze innowacje
finansowe mogą prowadzić tylko w jednym kierunku –
ku postępującemu rozwojowi rynków
aż do teoretycznych granic idealnej wydajności i efektywności
krótko mówiąc profesorzy ekonomii uwierzyli
w tak absurdalne rzeczy które mogą przyswoić
tylko bardzo wyedukowani ludzie –
co by użyć słynnego powiedzenia Bertranda Russella
forsal.pl